REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

BBC ostrzega: Google zabije internet. Kto zapłaci twórcom treści, dziennikarzom, skoro roboty nie klikają w reklamy?

BBC ostrzega: Google zabije internet. Kto zapłaci twórcom treści, dziennikarzom, skoro roboty nie klikają w reklamy?
BBC ostrzega: Google zabije internet. Kto zapłaci twórcom treści, dziennikarzom, skoro roboty nie klikają w reklamy?
Shutterstock

REKLAMA

REKLAMA

Internet powstał z myślą o ludziach, ale jego przyszłość może należeć do maszyn. W nowym paradygmacie to nie my przeglądamy sieć – to sztuczna inteligencja przegląda ją za nas. Taki scenariusz przedstawia dziennikarz BBC Thomas Germain. Czy to koniec swobodnego eksplorowania sieci i początek epoki zunifikowanych informacji, w której algorytm decyduje, co powinniśmy wiedzieć, a co lepiej pominąć?

Koniec symbiozy Google z wydawcami?

Internet, jaki znamy, opiera się na prostej umowie społecznej. Strony internetowe udostępniają swoje treści wyszukiwarkom za darmo. Google w zamian kieruje do nich użytkowników, którzy klikają w reklamy i robią zakupy. To fundament cyfrowej ekonomii – około 68% aktywności internetowej rozpoczyna się od wyszukiwarek, a 90% wyszukiwań odbywa się w Google. Ta symbioza, która napędzała rozwój sieci przez dekady, powoli dobiega końca. Przynajmniej tak uważa Thomas Germain, dziennikarz technologiczny BBC. W artykule "AI Mode: Is Google about to destroy the web?" maluje on obraz sieci, która przestaje być przestrzenią dla ludzi. Jego zdaniem przyszłość należy do sztucznej inteligencji, która stanie się głównym odbiorcą i dostawcą treści, wyręczając nas we wszystkich czynnościach.

REKLAMA

REKLAMA

AI Mode w Google. O 30% mniej klików, o 49% więcej wyświetleń

Pierwszym sygnałem, że stary internet umiera, a w jego miejsce powoli powstaje nowy, jeszcze nie do końca zdefiniowany twór, jest wprowadzenie przez Google trybu AI mode. Nowa wersja najpopularniejszej wyszukiwarki internetowej świata to coś więcej niż generowane przez sztuczną inteligencję odpowiedzi, pojawiające się nad listą linków w wynikach wyszukiwania. Google idzie o krok dalej, wprowadzając rozwiązanie, które całkowicie zmienia sposób, w jaki użytkownik wchodzi w interakcję z wyszukiwarką. Korzysta ono z ogromnej bazy danych Google oraz modelu językowego Gemini 2.0, oferując podobne doświadczenie co chatboty. Na dynamicznym interfejsie – automatycznie dopasowującym się do charakteru zadanego pytania – pojawia się pogłębione podsumowanie, często z multimedialnymi elementami: tekstem, zdjęciami i wykresami.

Wyobraź sobie bibliotekę, w której zamiast książek bibliotekarz własnymi słowami opowiada ci ich treść. Brzmi wygodnie? Google właśnie przekształca internet w coś podobnego, tyle że w skali makro. A wydawcy treści patrzą na to z rosnącym przerażeniem. Wprawdzie linki nie znikną całkowicie. Przynajmniej na razie. Staną się natomiast jednym z elementów widocznych na dynamicznym interfejsie wyników wyszukiwania. W branży mówi się, że liczba kliknięć spadnie o połowę. W nowej rzeczywistości pozycjonowanie stanie się ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej, bo większość internautów będzie miała styczność tylko z najwyżej rankingującymi pozycjami – mówi Marcin Stypuła z Semcore, agencji specjalizującej się w marketingu internetowym.

Dane już teraz są alarmujące. Według firmy analitycznej BrightEdge, wprowadzenie AI Overviews (poprzednika AI Mode) spowodowało spadek liczby kliknięć o 30%, podczas gdy liczba wyświetleń wzrosła o 49%.

Cytowani przez BBC eksperci malują przyszłość internetu w ciemnych barwach. AI Mode może wyeliminować główne źródło przychodów wydawców i zniechęcić ich do dalszego tworzenia treści. Mowa tu o milionach stron internetowych, których egzystencja uzależniona jest od organicznego ruchu z wyszukiwarki. Bez nich internet będzie stopniowo pustoszeć, tracąc różnorodność i bogactwo dostępnych informacji.

Internet jest martwy? Nie - to kolejna zmiana

Nie brakuje też głosów twierdzących, że najgorsze już się wydarzyło – internet od dawna jest martwy, a większość aktywności online to jedynie symulacja. Teoria martwego internetu (Dead Internet Theory) to jedna ze współczesnych teorii spiskowych, która zakłada, że znaczna część treści w sieci – posty, komentarze, recenzje, a nawet profile społecznościowe – tworzona jest nie przez ludzi, lecz przez sztuczną inteligencję i boty. Według jej zwolenników przełom nastąpił około 2016–2017 roku, kiedy to większość „żywego” internetu miała zostać zastąpiona treściami generowanymi automatycznie, a prawdziwi użytkownicy stali się jedynie biernymi odbiorcami. Główny zarzut dotyczy tego, że internet – który miał być miejscem swobodnej wymiany myśli i platformą demokratyzującą dostęp do informacji – został skolonizowany przez algorytmy, a jego zawartość jest dziś w dużej mierze iluzją kontrolowaną przez korporacje technologiczne i służby wywiadowcze.

Odkąd pamiętam, co kilka lat ktoś wieszczy koniec internetu, śmierć SEO albo dominację botów. Po piętnastu latach w branży mogę powiedzieć jedno: to nie koniec, to kolejny etap. Internet się zmienia, tak jak zmieniają się algorytmy, formaty i narzędzia. Ale zmiana to nie zagłada. To wyzwanie. Nasze badanie SemcoreLAB, w które zaangażowaliśmy ponad 100 ekspertów i 30 marek, pokazało jednoznacznie: SEO nie tylko żyje, ale ma się świetnie. Wzrost ruchu o 2,9 mln użytkowników i zwrot z inwestycji liczony w setkach tysięcy dolarów to nie teorie – to fakty. Zamiast ogłaszać śmierć internetu, lepiej nauczyć się poruszać w jego nowej rzeczywistości – mówi Marcin Stypuła, prezes agencji Semcore.

Choć teoria martwego internetu nie ma potwierdzenia w faktach, staje się coraz bardziej popularna w czasach rozwoju sztucznej inteligencji. Krytycy zwracają uwagę, że choć niektóre z założeń teorii są przesadzone, samo zjawisko „zautomatyzowanej sieci” staje się coraz bardziej realne. Sztuczna inteligencja już dziś produkuje ogromne ilości treści, który trudno odróżnić od ludzkiej twórczości. Do tego dochodzą farmy botów wpływające na opinię publiczną i zamykające internautów w bańkach informacyjnych.

Treści nie dla ludzi a dla algorytmów

Thomas Germain w swoim artykule przedstawia również bardziej zrównoważony punkt widzenia, w którym internet jako taki nie zniknie. Dziennikarz zwraca uwagę, że platformy społecznościowe wciąż kwitną, a serwisy oparte na modelu subskrypcyjnym radzą sobie doskonale. Przypomina on również, że apokaliptyczne wizje dotyczące końca internetu to nic nowego. Magazyn „Wired” ogłosił „śmierć sieci” już w 2010 roku, a podobne głosy słychać było przy okazji popularyzacji smartfonów czy mediów społecznościowych. Do apokalipsy jednak nie doszło – internet nie zniknął, lecz przeszedł kolejną fazę ewolucji.

Jak może wyglądać internet przyszłości? Jeśli „machine web” zastąpi „world wide web”, internet w pierwszej kolejności tworzony będzie nie dla ludzi, lecz dla algorytmów. W tym nowym paradygmacie treści nie powstają już z myślą o czytelnikach, lecz po to, by zasilić podające nam gotowe odpowiedzi modele językowe. Zamiast wędrować po linkach i konsumować treści na własnych warunkach, internauta dostanie skondensowane informacje wygenerowane przez chatboty.

Demis Hassabis z Google DeepMind przewiduje, że wydawcy będą w przyszłości pomijać publikowanie materiałów dla ludzi – wystarczy bowiem, że przekażą je bezpośrednio sztucznej inteligencji. – To obraz sieci uproszczonej do granic – wygodnej, ale wypranej z niszowych treści, różnorodności opinii i świeżości. Zamiast bogactwa głosów dostaniemy zunifikowaną interpretację świata. Takie warunki sprzyjają cichej cenzurze, kontroli nad przekazywanymi informacjami i promowaniu wybranych narracji – ostrzega ekspert z Semcore.

REKLAMA

Kto zapłaci twórcom, dziennikarzom, skoro boty nie klikają w reklamy

Pojawia się również fundamentalne pytanie: kto zapłaci twórcom, jeśli ich główną publicznością staną się maszyny? Jak zauważa Matthew Prince, szef Cloudflare: „roboty nie klikają w reklamy”. Dominujący w internecie model biznesowy może runąć, jeśli użytkownicy przestaną odwiedzać strony źródłowe.

W nowym świecie właściciele modeli językowych mają bezpośrednio płacić wydawcom za dostęp do treści. Już dziś „New York Times” licencjonuje treści Amazonowi, a Google płaci Redditowi 60 milionów dolarów rocznie za dane do treningu AI. Jednocześnie największe grupy medialne wchodzą we współpracę z OpenAI, sprzedając dostęp do swoich archiwów w formie licencji. Jednak zdaniem ekspertów, jak Tom Critchlow z firmy Raptive, taki model nie zadziała na szeroką skalę, bo mniejsze redakcje i niezależni wydawcy nie dysponują treściami, które byłyby równie atrakcyjne. Istnieje ryzyko, że bez mniejszych graczy internet stanie się zamkniętą strukturą, kontrolowaną przez korporacje i pozbawioną niezależnych głosów.

Źródło: INFOR

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:
Autopromocja

REKLAMA

QR Code

© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.

REKLAMA

Sztuczna inteligencja (AI)
Obywatel Bielik. Uczymy sztuczną inteligencję rozpoznawać polską kulturę [Gość INFOR.PL]

Czy sztuczna inteligencja rozpozna kluski śląskie, maczankę krakowską albo polski zabytek? Twórcy projektu Obywatel Bielik chcą, aby polska AI nie tylko mówiła po polsku, ale także rozumiała polski kontekst. W tym celu uruchomili aplikację, za pomocą której każdy może pomóc budować dataset do treningu multimodalnego modelu Bielik. Cel jest ambitny: milion zdjęć.

Publikujesz zdjęcia dziecka w internecie? Prezes UODO ostrzega przed deepfake'ami i kradzieżą tożsamości [Gość INFOR.PL]

Pierwszy medal, świadectwo z czerwonym paskiem, zwycięstwo w zawodach czy udany występ na szkolnej akademii. Duma rodziców jest zrozumiała. Coraz częściej jednak radość z sukcesów dzieci kończy się publikacją zdjęć w mediach społecznościowych. Problem w tym, że raz opublikowany wizerunek zostaje w internecie na zawsze, a jego dalszego wykorzystania nikt nie jest w stanie kontrolować.

Shadow AI: co może się stać, gdy sztuczna inteligencja wie za dużo o firmie. Ryzyka braku kontroli stosowania narzędzi AI przez pracowników

Okazuje się, że coraz więcej pracowników używa aplikacji wykorzystujących sztuczną inteligencję (AI), które funkcjonują poza wiedzą i kontrolą działów IT oraz systemów cyberbezpieczeństwa. Tak powstaje zjawisko shadow AI, czyli stosowania narzędzi sztucznej inteligencji bez zgody lub świadomości przedsiębiorstwa. Skala problemu staje się wyraźnie widoczna. Według badania Komprise IT Survey: AI, Data & Enterprise Risk, 2025 - już 43 proc. dużych przedsiębiorstw odnotowało przypadki ujawnienia danych firmowych lub osobowych w rozwiązaniach sztucznej inteligencji. Dodatkowo 90 proc. liderów IT obawia się ryzyka, jakie niesie nieautoryzowane korzystanie z AI.

Odpowiedzialność przedsiębiorcy za wdrożenie narzędzi AI w organizacji - ryzyka prawne, kontraktowe i compliance

AI Act nie jest w mojej ocenie kolejnym ,,problemem”, a okazją na uporządkowanie struktur i profesjonalizację swojego przedsiębiorstwa. Dlatego postaram się dzisiaj wyjaśnić kilka istotnych zmian z punktu widzenia biznesu i wdrożenia AI w firmie w kontekście rozporządzenia wchodzącego w życie 2 sierpnia 2026 r.

REKLAMA

Jak rozpoznać obraz stworzony przez AI? Naukowcy podpowiadają

Liczenie palców i wypatrywanie krzywych kolczyków przestało działać – współczesne generatory obrazów wyeliminowały najbardziej oczywiste błędy. Międzynarodowy zespół kierowany przez badaczy z Australian National University pokazał jednak, że człowieka można wytrenować w rozpoznawaniu twarzy wygenerowanych przez AI. W badaniu wystarczył trening krótszy niż godzina, oparty na sześciu globalnych cechach, na które trzeba zwrócić uwagę.

AI wkracza do gabinetów lekarskich. To zmieni leczenie milionów Polaków [GOŚĆ INFOR.PL]

Polska ochrona zdrowia stoi u progu największej cyfrowej zmiany od lat. Elektroniczna karta pacjenta, systemy wspierane przez AI, automatyczne opisy badań, e-konsylia i zintegrowane dane medyczne mają nie tylko usprawnić pracę lekarzy, ale przede wszystkim skrócić czas diagnozy i poprawić bezpieczeństwo pacjentów. Eksperci podkreślają, że sztuczna inteligencja pozostanie narzędziem wspomagającym.

5 przykładów wdrożenia AI w firmach. Jak stosować sztuczną inteligencję w biznesie zgodnie z prawem i gdzie można uzyskać najszybsze efekty

AI w firmie to już nie wybór – to konieczność. Sztuczna inteligencja coraz szybciej staje się elementem codziennego funkcjonowania przedsiębiorstw. Firmy wykorzystują ją do obsługi klientów, automatyzacji procesów, marketingu, sprzedaży oraz analizy danych. Jednocześnie od 2024 roku przedsiębiorcy działają w nowym otoczeniu regulacyjnym związanym z wejściem w życie unijnego AI Act, który nakłada na organizacje konkretne obowiązki dotyczące wykorzystania systemów AI. Praktyka pokazuje jednak, że największym wyzwaniem nie jest samo wdrożenie technologii. Organizacje, które osiągają najlepsze rezultaty, traktują sztuczną inteligencję jako element szerszej transformacji obejmującej strategię biznesową, procesy operacyjne, zarządzanie wiedzą, kompetencje pracowników i zgodność z przepisami. Przedsiębiorcy nie kupują dziś AI. Kupują wzrost sprzedaży, większą efektywność, lepsze wykorzystanie danych i przewagę konkurencyjną. Technologia jest jedynie narzędziem prowadzącym do tych celów.

AI Act już obowiązuje. Za niektóre zastosowania sztucznej inteligencji grożą milionowe kary

Unijne przepisy dotyczące sztucznej inteligencji przestają być jedynie planem legislacyjnym. AI Act, czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1689, jest stopniowo wdrażane we wszystkich państwach członkowskich. Część regulacji obowiązuje już od lutego 2025 r., kolejne weszły w życie w sierpniu ubiegłego roku, a od 2 sierpnia 2026 r. zacznie obowiązywać większość przepisów mających bezpośredni wpływ na przedsiębiorców, instytucje publiczne oraz podmioty wykorzystujące sztuczną inteligencję w działalności operacyjnej. Naruszenie nowych wymogów może skutkować karami sięgającymi nawet 35 mln euro lub 7 proc. globalnego rocznego obrotu przedsiębiorstwa.

REKLAMA

Sama obsługa AI to za mało, by utrzymać się na rynku pracy. Trzeba jeszcze umieć ją efektywnie i krytycznie zastosować

Jeszcze niedawno umiejętność korzystania z narzędzi AI była postrzegana jako przewaga konkurencyjna. Dziś coraz częściej staje się standardem. O wartości pracownika nie decyduje już wyłącznie sprawność w obsłudze technologii, ale zdolność do krytycznej oceny wyników, rozumienia kontekstu i przekładania ich na realne decyzje biznesowe.

Google w 2026 r. zniszczył największy mit o AI i SEO. Ekspert opisujący prawdziwy case wygrywa z tysiącem stron przesyconych słowami kluczowymi

Od kiedy ChatGPT stał się globalnym fenomenem, armia samozwańczych ekspertów próbuje przekonać biznes, że widoczność w AI zależy od wdrażania nowych, skomplikowanych i niemal ezoterycznych technik optymalizacji. Google właśnie zweryfikował tę narrację. Koncern opublikował dokument, z którego jasno wynika, że w świecie sztucznej inteligencji sprawdza się to samo, co w klasycznym SEO: wartościowe treści, przejrzysta struktura informacji i techniczna sprawność serwisu.

Zapisz się na newsletter
Najlepsze artykuły, najpoczytniejsze tematy, zmiany w prawie i porady. Skoncentrowana dawka wiadomości z różnych kategorii: prawo, księgowość, kadry, biznes, nieruchomości, pieniądze, edukacja. Zapisz się na nasz newsletter i bądź zawsze na czasie.
Zaznacz wymagane zgody
loading
Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich
Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj.
success

Potwierdź zapis

Sprawdź maila, żeby potwierdzić swój zapis na newsletter. Jeśli nie widzisz wiadomości, sprawdź folder SPAM w swojej skrzynce.

failure

Coś poszło nie tak

REKLAMA