Entuzjaści AI zaczynają się jej obawiać? Niepokojący ton rozmów na AI Summit 2026

REKLAMA
REKLAMA
Czy programiści tracą przewagę, a matematycy przestaną być potrzebni? Na AI Summit PJAIT 2026 wśród zachwytu nad możliwościami sztucznej inteligencji coraz wyraźniej słychać było ostrzeżenia – także z ust jej entuzjastów.
- Programiści i biznes: czy przewaga się kończy
- Matematycy: ostrzeżenie ubrane w opowieść
- Twórcy: „największe przestępstwo w dziejach”
- Media: dziennikarz jako dostawca treści
- Cyberbezpieczeństwo: atakujący są szybsi
- AI w firmach: koszty i strajk włoski
- Czy ktoś nad tym panuje
- Druga strona sporu
- Co z tego wynika dla biznesu
- Strach czy dojrzałość?
Trzecia edycja AI Summit PJAIT odbyła się 16 września 2026 r. w Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych. Według organizatorów w 14 panelach i wykładach wystąpiło ponad 40 ekspertów z czterech obszarów: biznesu, nauki, sztuki i bezpieczeństwa. W oficjalnym podsumowaniu uczelnia ogłosiła koniec ery bezkrytycznego zachwytu i wejście sztucznej inteligencji w „erę pragmatyzmu”. Gdy jednak wsłuchać się w wypowiedzi prelegentów, obraz okazuje się bardziej niejednoznaczny. Ostrzeżenia przed AI dotyczyły niemal każdej grupy zawodowej: programistów, matematyków, fizyków, artystów i dziennikarzy. Padały też pytania o to, czy ktokolwiek panuje jeszcze nad tempem rozwoju tej technologii. Co ważne, zadawali je ludzie, którzy AI na co dzień wdrażają, badają albo wykorzystują w pracy twórczej.
REKLAMA
REKLAMA

PJAIT 2026; AI, Sztuczna inteligencja
AI Summit PJATK to wspaniali prelegenci ale i możliwość obcowania ze sztuką.
Inne
Programiści i biznes: czy przewaga się kończy
Szczególnie wymowny był głos Przemysława Dębiaka, znanego jako Psyho. To programista, który w 2025 r. wygrał finał AtCoder World Tour Finals, pokonując najlepszych zawodników świata i model AI stworzony przez OpenAI. Zwracał uwagę, że autonomiczne agenty AI zaczynają wygrywać w zawodach optymalizacyjnych. Przewidywał też, że w średniej perspektywie człowiek straci przewagę w pisaniu tradycyjnego kodu. Jego zdaniem nie mniej ważne są skutki uboczne. Gdy większość pracy inżynierskiej wykonuje maszyna, programista traci satysfakcję z samodzielnego rozwiązywania problemów, a do wyników wkrada się losowość. Psyho ostrzegał również przed zalewem taniego, odtwórczego kodu, określanego w branży jako „slop”, bo koszt jego wygenerowania spadł niemal do zera.
W panelu poświęconym wdrożeniom padła jeszcze trzeźwiejsza diagnoza. Zdaniem uczestników wdrożenia AI w bankowych i korporacyjnych centrach wytwarzania oprogramowania służą w praktyce przede wszystkim automatyzacji i cięciu kosztów, a więc także zmniejszaniu zespołów deweloperskich.
Matematycy: ostrzeżenie ubrane w opowieść
Dr Bartosz Naskręcki z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, jedyny Polak w zespole tworzącym benchmark FrontierMath, zatytułował swoje wystąpienie „Nie potrzebujemy już matematyków”. Następnie przeniósł słuchaczy w przyszłość. Opowiedział historię „Daniela” – systemu AI, który w ciągu około 100 godzin rozwiązuje problem opierający się ludziom przez dziesięciolecia i przejmuje coraz większą część pracy naukowej. W tym scenariuszu dowody stają się niezrozumiałe dla ekspertów, maszyny same publikują i recenzują wyniki, a matematycy zaczynają ukrywać przed AI swoje pomysły z obawy, że zostaną wyprzedzeni. Naskręcki wskazywał też ryzyko bardzo praktyczne. Jeżeli nikt nie potrafi sprawdzić obliczeń wygenerowanych przez maszynę, błąd może trafić do realnych konstrukcji, na przykład rakiet, które potem wybuchają. Puenta była jednak mniej katastroficzna, niż sugerował tytuł: również w świecie zaawansowanej AI potrzebni pozostaną ludzie zdolni rozumieć, oceniać i nadawać kierunek badaniom.
REKLAMA
Ostrzej wypowiadał się prof. Andrzej Dragan, fizyk i popularyzator nauki. Jego zdaniem matematycy będą „pierwszą ofiarą” tej rewolucji. Przywołał definicję przypisywaną Stefanowi Banachowi: dobry matematyk dostrzega analogie między twierdzeniami, a wybitny – analogie między analogiami. Według Dragana dokładnie to robią sieci neuronowe. Tę samą logikę zastosował do fizyki, opisując przełomowe odkrycia, łącznie z teoriami Einsteina, jako ciąg małych kroków opartych na rozpoznawaniu wzorców. Główną barierą dla AI w fizyce jest jego zdaniem dziś brak nowych danych eksperymentalnych.

prof A. Dragan na AI Summit 2026
prof A. Dragan na AI Summit 2026
Inne
Twórcy: „największe przestępstwo w dziejach”
Najostrzejszy ton przyniósł blok poświęcony kulturze. Sławomir Idziak, znany na świecie operator filmowy, reżyser i scenarzysta, nazwał masowe skanowanie książek, obrazów i całych bibliotek przez modele AI, bez zgody i wynagrodzenia autorów, „największym przestępstwem w dziejach cywilizacji”. W komunikacie organizatorów sformułowano to łagodniej, jako „zawłaszczenie”. Idziak zwracał uwagę, że społeczeństwo płaci za AI dwukrotnie: raz w postaci abonamentów, drugi raz oddając za darmo dorobek kulturowy i życiorysy, na których wytrenowano modele. Przewidywał, że sztuczna inteligencja zacznie zastępować reżyserów i decydentów w Hollywood. Jednocześnie przyznał, pół żartem, że sam chętniej diagnozuje się za pomocą aplikacji AI niż u lekarza. To dobrze pokazuje ambiwalencję, która towarzyszyła całej konferencji.
Reżyser dr hab. Jacek Rokosz, który otwierał konferencję, zestawił rozwój animacji z produkcją taśmową w motoryzacji. Przypomniał, jak wprowadzenie kserografii do animacji zlikwidowało działy ręcznego tuszowania rysunków. Jego zdaniem podobny proces widać dziś w reklamie: ekipy techniczne, które kiedyś liczyły około 60 osób, kurczą się do trzech–ośmiu. Rokosz ostrzegał też przed wypłaszczeniem jakości wizualnej, gdy wszyscy korzystają z tych samych narzędzi.
Olga Sobkowicz z Instytutu Teatralnego zauważyła, że najbardziej poruszające spektakle tworzone z użyciem AI opowiadają o głębokiej samotności. Mówiła też, że instytucje kultury zaczynają wycofywać się z udostępniania archiwów modelom AI, bo nie są w stanie obronić praw autorskich twórców. Tomasz Bagiński wskazywał z kolei na kryzys odkrywalności: w zalewie taniej, masowej produkcji dzieła autorskie coraz trudniej znaleźć, a twórczość maszynowa nie buduje z odbiorcą relacji emocjonalnej.
Media: dziennikarz jako dostawca treści
Uczestnicy panelu medialnego ostrzegali przed degradacją zawodu dziennikarza do roli dostawcy treści pod marketing i algorytmy. Opisywali redakcje, w których nagłówki i dobór informacji optymalizują algorytmy nastawione na emocje i klikalność, często z błędami i bez udziału redaktora. Ich zdaniem trudność w odróżnieniu autentycznych materiałów od fałszywek podkopuje zaufanie do mediów w ogóle.
Cyberbezpieczeństwo: atakujący są szybsi
W panelu o cyberbezpieczeństwie, prowadzonym przez Grzegorza Dobieckiego, paneliści oceniali, że techniki ofensywne oparte na AI rozwijają się szybciej niż obronne. Za źródło zagrożenia uznali także presję biznesową: ich zdaniem pośpiech przy wdrożeniach generuje krytyczne luki w zabezpieczeniach. Zwracali uwagę, że cięcia zatrudnienia bywają przedstawiane jako „wzrost wydajności”. Ostrzegali też, że autonomiczne systemy wojskowe zbliżają się do momentu, w którym to algorytm, a nie człowiek, decyduje w ułamku sekundy o rażeniu celu. Kamil Wiśniewski, wykładowca PJATK, podkreślał, że AI jest także narzędziem obrony, ale ostateczna odpowiedzialność za dane i decyzje krytyczne musi należeć do człowieka.
AI w firmach: koszty i strajk włoski
Praktycy biznesu mówili mniej o apokalipsie, a więcej o pieniądzach. – Entuzjazm co do AI przygasł. Drastycznie rośnie koszt użycia, a rynek zmusza nas do traktowania tej technologii śmiertelnie poważnie – mówił Tomasz Ciąpała z firmy Lancerto. Sami organizatorzy przyznali, że bezrefleksyjne wprowadzanie AI do procesów firmowych może przynieść więcej strat niż pożytku.
Osobny wątek dotyczył ludzi. Paneliści opisywali zjawisko, które nazwali „strajkiem włoskim”: cichy opór pracowników wobec narzuconych bez konsultacji procesów AI, poczucie wyzysku i lęk przed zastąpieniem. Jeden z nich opowiedział o buncie własnego zespołu programistów po tym, jak AI wykonała w jeden dzień zadania zaplanowane na kilka miesięcy. Michał Rawski, Engineering Manager w BLIK, podsumował to tak:
– Wdrożenie to nie wręczenie narzędzia ze słowami „masz i używaj”. Wymaga zdiagnozowania źródeł oporu oraz angażowania pracowników w proces decyzyjny jako ekspertów.
Czy ktoś nad tym panuje
Najbardziej fundamentalne pytanie padło w debacie prowadzonej przez Dariusza Rosiaka z udziałem m.in. pisarza Jacka Dukaja i prof. Andrzeja Dragana. Jeżeli człowieka da się w pełni opisać fizyką i biologią, a AI wyłapuje wzorce lepiej od nas, to czy technologia nie przejmie kontroli nad przewidywaniem ludzkich zachowań i sterowaniem nimi? Psyho zwracał uwagę, że za najpotężniejszymi modelami AI stoją głównie młodzi programiści, dobierani pod kątem umiejętności technicznych, a nie przygotowania społecznego czy etycznego do zarządzania tak potężnym narzędziem. Paneliści zajmujący się bezpieczeństwem relacjonowali, że liderzy wielkich firm technologicznych w rozmowach kuluarowych wyrażają głęboki pesymizm i przyznają, że nie kontrolują w pełni tempa ani kierunku rozwoju AI. Naskręcki ostrzegał z kolei, że modele wymykające się spod kontroli przy projektowaniu nowej biologii, chemii organicznej czy patogenów mogą stanowić zagrożenie dla przetrwania gatunku.
Znamienne było wystąpienie zamykające. prezenter Krzysztof Górlicki zaapelował, aby nie poddawać się strachowi, który towarzyszy postępowi technologii. Skoro na zakończenie konferencji o sztucznej inteligencji trzeba było wzywać do niepoddawania się lękowi, trudno twierdzić, że lęku na sali nie było.
Druga strona sporu
Byłoby jednak nadużyciem przedstawianie szczytu PJATK jako zjazdu wyłącznie rozczarowanych. Organizatorzy podkreślają, że katastroficzne wizje masowego wypierania specjalistów ustępują miejsca pragmatycznej współpracy człowieka z maszyną. Kino od ponad 100 lat wchłania kolejne rewolucje techniczne, co pokazywał Rokosz. Bagiński przekonywał, że „AI przyspiesza wykonanie, ale to do człowieka nadal należy ocena, selekcja pomysłów i dostrzeżenie, gdzie naprawdę kryje się wartość”. Nawet Psyho, mówiąc o utracie przewagi ludzkich programistów, zauważał, że AI odciąża człowieka w najbardziej żmudnej pracy i uwalnia czas na pracę koncepcyjną. Również opowieść Naskręckiego kończyła się tezą, że ludzie zdolni do rozumienia i oceny pozostaną potrzebni.
Co z tego wynika dla biznesu
Z warszawskiej debaty warto wynieść trzy praktyczne wnioski:
- policz, ile naprawdę kosztuje korzystanie z narzędzi AI, i porównaj to z mierzalną korzyścią,
- nie wdrażaj AI w pośpiechu ani ponad głowami pracowników, bo płacisz za to lukami w bezpieczeństwie i cichym oporem zespołu,
- nie opieraj decyzji na wynikach, których nikt w firmie nie potrafi zweryfikować.
Do rachunku dochodzą obowiązki prawne: 28 października 2026 r. wejdą w życie kolejne przepisy polskiej ustawy o systemach sztucznej inteligencji, m.in. dotyczące kontroli, postępowań i kar.
Strach czy dojrzałość?
Czy zatem entuzjaści AI zaczynają się jej bać? Na AI Summit PJAIT 2026 obawy wyrażali nie przeciwnicy technologii, lecz ci, którzy znają ją najlepiej: zwycięzca zawodów z modelem OpenAI, współtwórca benchmarku testującego najsilniejsze modele, twórcy korzystający z AI w pracy. Nie wszyscy doszli do pesymistycznych wniosków. Ich niepokój rzadko dotyczył jednak samej technologii. Dotyczył tego, kto ją kontroluje, na czyim dorobku zarabia, jak szybko odbiera ludziom pracę i jej sens oraz czy ktokolwiek zdąży zweryfikować jej wyniki. Taki niepokój nie musi oznaczać kryzysu. Może być pierwszym objawem dojrzałości rynku, który przestaje kupować obietnice i zaczyna liczyć – także koszty społeczne.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA



